avatar Jestem KOCURIADA z Łodzi - . Natenczas bikestat zajechał mnie na 32374.46 kilometrów w tym 3554.00 niekoniecznie po asfalcie. I nie jestem chwalipięta, choć z pewnością żem szurnięta! ;D Troszkę inaczej, ale nadal...o mnie:D
KOTY zaś mruczą o sobie tutaj

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Roczne wzloty i upadki:

Wykres roczny blog rowerowy KOCURIADA.bikestats.pl
Skołowałam 21.51 km (6.00 km teren)
00:55 h 23.47 km/h
Maks. pr.:39.71 km/h
Temperatura:

Why we ride the bike my children, my children?

Niedziela, 19 września 2010 · dodano: 19.09.2010 | Komentarze 0

czyli powrocik do gniazda - tym razem pętla przez Widzew, Stoki, Kopankę, Kalonkę, Bukowiec i Grabinę z odpowiednią ilością terenu (wkładka z błota pod oponki wprost mniam mniam)
Przyznam, że wcale nie chciało się ruszać z Olechowa obżartego dupska, więc trzeba było załączyć w głowie taki oto muzyczny kawałek (kto pierwszy zgadnie czyja to trawestacja???):

"Why do we ride the Bike?
My children
My children
Why do we ride the Bike?
Why do we ride the Bike?
We ride the Bike to keep us free
That’s why we ride the Bike
We ride the Bike to keep us free
How does the Bike keep us free?
My children
My children
How does the Bike keep us free?
How does the Bike keep us free?
The Bike keeps out the enemy
And we ride the Bike to keep us free
That’s why we ride the Bike
Who do we call the enemy?
My children
My children
Who do we call the enemy?
Who do we call the enemy?
The enemy is celulit
And the Bike keeps out the enemy
And we ride the Bike to keep us free
That’s why we ride the Bike
Because we have and they have not
My children
My children
Because they don’t want what we have got
Because we have and they have not
Because they don’t want what we have got
The enemy is celulit
And the Bike keeps out the enemy
And we ride the Bike to keep us free
That’s why we ride the Bike
We ride the Bike to keep us free
What do we have that they don’t want?
My children
My children
What do we have that they don’t want?
What do we have that they don’t want?
We have the body to work upon
We have work and they have none
And our work is never done
My children
My children
And the war is never won
The enemy is celulit
The Bike keeps out the enemy
And we ride the Bike to keep us free
That’s why we ride the Bike
We ride the Bike to keep us free
We ride the Bike to keep us free"

(malutka podpowiedź dla leniwców - Why we build the wall - uwielbiam całą płytę, ale ten kawałek naprawdę wymiata! :D)
Kategoria Puma (...25)


Skołowałam 24.53 km (0.00 km teren)
00:56 h 26.28 km/h
Maks. pr.:35.55 km/h
Temperatura:

Wyskok...

Niedziela, 19 września 2010 · dodano: 19.09.2010 | Komentarze 0

na królicze udo do teściów - nieco dłuższą traską, bo przez Bedoń, Andrespol, Wiśniową i Srela. Obiad pychotka, a po nim wielkie rozleniwienie napasionych brzucholów...druga kawa obowiązkowa! :D
Na drugim planie zaś całkiem niezamierzone bicie życiowych rekordów - jeszcze nie podniosłam własnej szczęki z podłogi :D

Jeszcze nie znam swojej średniej, ale gęba już się z lekka jarzy, bo mimo wiatru jedzie się bosko - pewnie przez to, że kiszki marsza grają © KOCURIADA
Kategoria Puma (...25)


Skołowałam 43.78 km (20.00 km teren)
02:21 h 18.63 km/h
Maks. pr.:40.41 km/h
Temperatura:

Tour de Błotonka ;D

Sobota, 18 września 2010 · dodano: 18.09.2010 | Komentarze 2

A jednak! Raptem po 3h snu rzuciłam się na swój pierwszy kalonkowy rajd (to tak w ramach walki z mizantropią) :D Tym razem ośrodek decyzyjny nie zaszwankował - lubię kolor czarny, więc i trasa była czarna (32km), choć już po uiszczeniu opłaty i wysłuchaniu końcowego komunikatu wodzireja ogarnęły mnie pewne wątpliwości...W rezultacie okazało się, że wybór był doskonały - zjazdki, podjazdki, cudne ścieżynki, lasy też niczego sobie, trochę piachu, kamorów, trawy i błota - atrakcje zapewnione dla każdego. I nadal nie mogę uwierzyć, że primo nie odpadłam, a secundo przejechałam całość bez żadnej gleby, co można okrzyknąć prawdziwym cudem nad Strugą Dobieszkowską!
Szkoda tylko, że tak mało kobiełek na trasie - czułam się taka samotna :( No i niestety nie mam szczęścia w grach losowych. Za to mam fajną koszulkę i jeszcze fajniejsze wrażenia z całej imprezy (no może poza tą "muzyczną ćmą, parararara") :D
A za rok obligatoryjna powtórka z rozrywki!

I jeszcze mapka dzięki uprzejmości Inimicusa (stokrotne dzięki!):

Kategoria Triki (25...55)


Skołowałam 32.64 km (1.00 km teren)
01:21 h 24.18 km/h
Maks. pr.:43.46 km/h
Temperatura:

W turkusach...

Piątek, 17 września 2010 · dodano: 17.09.2010 | Komentarze 0

czuję się wyśmienicie :D
2010 rok to dla mnie istne pasmo nowości - dziś pierwsza przygoda z Softshellem. WOW, doprawdy nie wiem, jak do tej pory mogłam się obyć bez takich udogodnień!
Podsumowanie wycieczki: pędzenie za Panem Konikiem Polnym o owłosionym tyłeczku (swoją drogą, niczego sobie ten Konik, hehe) Choć po moich ostatnich doświadczeniach trudno było się znowu przyzwyczaić do towarzystwa "ludzia" na trasie, nawet jeśli chodzi tylko o 32 km. Nigdy nie kręciło mnie grupowe pedałowanie, ale że już nawet Łosiu zaczyna przeszkadzać...zaskakująca zmiana..chyba na starość staję się nomadem-pustelnikiem...i albo dopadł mnie ostry stan mizantropiczny albo zwyczajnie cieszy samotność i ekstremalna niezależność (co widać nie tylko w dziedzinie rowerowania)
Co dalej?
Kategoria Triki (25...55)


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
h km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

A na toksik...

Wtorek, 14 września 2010 · dodano: 14.09.2010 | Komentarze 0

tylko TACXik, co w dzisiejszym wydaniu oznacza 0,5h wykręcania potu z gaci, smutków z serca, rozczarowania z głowy i całej masy wkurwa z wątroby! Kretynka ze mnie, bo znowu dałam się usidlić...oby tylko dociągnąć do sobotniego rajdu!
I mam bardzo rozumne koteczki - zwłaszcza Pumkę :D To słodkie dziewczę doskonale wiedziało, że i tak trzeba pocieszyć zmachanego Wielkoluda ;D
Zatem: 101 punktów dla Pumasy a dla DM zero zero zero


Skołowałam 21.32 km (1.50 km teren)
01:01 h 20.97 km/h
Maks. pr.:38.71 km/h
Temperatura:

Komitet powitalny...

Niedziela, 12 września 2010 · dodano: 12.09.2010 | Komentarze 0

czyli powrót Łosia na ojczystą ziemię (eheś eheś :D)
Skład komitetu powitalnego: ja we własnej niewyspanej osobie, Cinderek Szary i caaaaały Ocean Tęskniącej Mmmmniłości (w drugim szeregu zaś lekki kac i sos czosnkowy z pizzy hawajskiej gratis, hehe)
Wreszcie rodzinka w komplecie :D
Kategoria Puma (...25)


Skołowałam 42.79 km (1.00 km teren)
02:02 h 21.04 km/h
Maks. pr.:36.91 km/h
Temperatura:

Cinderkowy Spacerek

Sobota, 11 września 2010 · dodano: 12.09.2010 | Komentarze 2

wyprowadziłam dziś na spacerek smutnego zapomnianego Cinderka...
W pierwotnym planie było ubzdryngolenie się w kobiecym towarzystwie i dwukrotne przemknięcie przez całe miasto (Nowosolna-Stare Rokiciny-Nowosolna), więc dla tzw. świętego spokoju uzbroiłam się w zwykłe pedały. Z powożeniem nie było wcale tragicznie - nóżki szybko przestawiły się na nowy tryb pracy - ale z całą stanowczością podkreślam, że nie lubię centrum, (ja w ogóle nie przepadam za tą naszą zasyfiałą odrapaną zaściankową ziemią obiecaną) zwłaszcza w sobotni wieczór!!! brrrrr!
Plan odhaczony - i powrót do domu w środku nocy wprost fantastyczny :D Od Augustowa w tak gęstej mgle, że trzeba było trzymać się szlaczka z środka jezdni. Dobrze, że go pobielili odświeżająco jakiś miesiąc temu, bo bez tego byłoby naprawdę ciężko: z nalewką w krwiobiegu i zaparowanymi całkowicie pikularami miałam okazję stać się kilkakrotnie tej nocy spiritus sancti
A na mecie przywitały mnie 3 obrażone pustobrzuche koty...
Kategoria Triki (25...55)


Skołowałam 100.46 km (17.50 km teren)
04:31 h 22.24 km/h
Maks. pr.:43.46 km/h
Temperatura:

Trening umysłu - pierwsza samotna 100 za mną

Piątek, 10 września 2010 · dodano: 10.09.2010 | Komentarze 2

Przed południem wpadłam do miasta na mały przegląd jakubkowych mechanizmów, następnie pochwalić się Tatkowi nowym sprzętem (było trochę marudzenia i narzekań, ale taki to już jego styl komunikacji ;D). Niestety nie udało się spontanicznie zaaranżować „tatkowo-córciowej” wspólnej przejażdżki (cyt: „a bo dziecko, lepiej jechać do Soczewki, lepiej połowić sobie ryby, lepiej iść na grzyby”). Nie było więc wyjścia: z łezką w oku ruszyłam samotnie w siną dal przez Malowniczą, Rataja, Bedoń, Gałkówek, Paprotnię, Ksawerów, Lipiny, Moskwę, Skoszewy, Jaroszki, Moskwę, Boginię, Borchówkę, Dobieszków, Kalonkę, Kopankę, Kasprowicza, Grabinę, Borchówkę, Kalonkę, Bukowiec, Janów, Byszewską i Grabinę...Kręcioła totalna!
Właściwie był to dzień zoologiczny: kunie, kury, kaczki, krófffki...Podpatrzyłam kilka Pumek, ze 2 Yoguski i Trikuś też się nawet trafił, ino w szarościach. Do tego na środku asfaltu pomiędzy ścierniskiem a polem kukurydzy natknęłam się na dosyć odważnego lisa – może chciał, by go oswoić??? Ze strachu przed odpowiedzialnością za kolejne istnienie z deczka przyspieszyłam, by go wyminąć, a ten nic – siedzi i się na mnie lampi tymi wielkimi gałami...Wściekły czy co?
A potem to już tylko przyliczyłam 3 ataki wiejskich psów...Przez moment to nawet zrobiło się bardzo gorąco, bo z owczarkiem jeszcze nie miałam do czynienia na trasie, a do tego to był atak dwóch na jedną :(((
Cóż, najważniejsze, że kolejny trening umysłu zaliczony :D
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 23.76 km (5.50 km teren)
01:05 h 21.93 km/h
Maks. pr.:37.27 km/h
Temperatura:

Z braku mycki dobry gil ;D

Środa, 8 września 2010 · dodano: 08.09.2010 | Komentarze 0

Dzisiaj ciąg dalszy przyjemności na małych obrotach - tym razem alone, ale równie słonecznie i ślicznie :)
Delikatny mam jednak organizm: nałykałam się nieco wiatru skutkiem czego od 5 kilometra do końca dystansu ugilana jechałam aż po pas :) No cóż, nie mogło się skończyć inaczej skoro właściciel mojej ulubionej wypożyczalni 1 sztuki membranowej czapki zwinął swój interes i przeniósł w tzw. "gdzieś tam" (dzisiaj to chyba za litewską granicę, o ile mnie pamięć nie myli...)
I na koniec jeszcze WIELKIE POZDRO dla napotkanej na Pomorskiej EKIPY SPOŁEM - naprawdę byłam cholernie głodna (w normalnych warunkach nie ośmielam się wyprzedzać profesjonalistów)! I do zobaczenia, a raczej "skołowania" na Byszewach! :)
Kategoria Puma (...25)


Skołowałam 101.08 km (15.00 km teren)
04:49 h 20.99 km/h
Maks. pr.:43.05 km/h
Temperatura:

Babie Lato :D

Niedziela, 5 września 2010 · dodano: 05.09.2010 | Komentarze 2

czyli: primo z Ciotką :( a secundo z Klotką ;)
Oj, dawno nie byłam tak "wjelice kontenta" z kręcenia :D Słonko nam ślicznie dziś przygrzewało, po niebiesiech co i rusz przepływały kłębiaste cudaczności i gdzie tylko wzrokiem potoczyć, rozrzucone na pagórkach i dolinkach soczyste zielenie, żółcie, rudości i brązy... Trasa miodzio, namaszczała wszystkie zmysły i nawet dziury w asfalcie miały ten swój jeden jedyny, niepowtarzalny urok końca lata.
A dystans wykręcił się właściwie samoistnie - pyk myk i nie wiadomo kiedy, stuknęła moja pierwsza dzienna 100 z "bajkowym statkiem" :D Zatem świat zmienił się dla mnie bezpowrotnie - zaczyna się kurczyć...
Ciekawam tylko, jaki komunikat otrzymam jutro rano od moich "pomykaczy" (bo, że gardło znowu zdarte od paplania, to było wiadomo od pięćdziesiątego kilometra)?
:D
Kategoria Yogus (55...)