avatar Jestem KOCURIADA z Łodzi - . Natenczas bikestat zajechał mnie na 32374.46 kilometrów w tym 3554.00 niekoniecznie po asfalcie. I nie jestem chwalipięta, choć z pewnością żem szurnięta! ;D Troszkę inaczej, ale nadal...o mnie:D
KOTY zaś mruczą o sobie tutaj

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Roczne wzloty i upadki:

Wykres roczny blog rowerowy KOCURIADA.bikestats.pl
Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
01:30 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

Czy ta nauka pójdzie w las...

Czwartek, 3 lutego 2011 · dodano: 03.02.2011 | Komentarze 0

czy zostanie na stałe w nas???

Miałam fantastyczny przedpracowy instruktaż prawidłowego wykonywania ćwiczeń na wzmocnienie nóg, barków, bicepsów, klaty oraz plerów. I po raz pierwszy bawiłam się gryfem - nawet narowisty ten zwierz, nie powiem ;p
Przeżyć przeżyłam, Pan Jita Kjioei postarał się przednio i uraczył mnie nadzwyczaj profesjonalną siłownią i obózem rehabilitacyjnym w jednym, więc wszystkie te męki postanowiłam okrasić na koniec zabiegiem spa ;)

Oj, nie była to „droga miękkości”, co to to nie!
Kiedyś się jednak tego Serioku Zeno nauczę, a co! ;p

No i czyż nie wygląda to cudnie:



Siłownia - 1:30


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
00:34 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

Pójdź dziecię, ja Ci ćwiczyć każę

Środa, 2 lutego 2011 · dodano: 02.02.2011 | Komentarze 2

Wolałabym raczej usłyszeć z ranka słodkie pienie w stylu „daj ać ja pokręcę a ty poczywaj, po czem wpiszemy to jako Twój wynik”, ale się marzenie nie chciało ziścić...
Westchnęłam zatem głęboko i przeciągle, tytułem rozgrzewki machnęłam na przemian łapkami oraz nóżkami, przyodziałam miękkie gacie i nie widząc już żadnego zbawczego światełka w tunelu, posłusznie wdrapałam się na Trekusia. Znowu pogibałam się na nim tylko pół godzinki, tym razem w trybie regeneracyjnym (cykl treningowy ściągnięty ze strony tacx’a – senks sweet-heart!) i cieszy mnie ogromnie, że było znacznie lepiej niż wczoraj, choć nadal czuję, że trzyma mnie jeszcze grypa za gardło i ni cholery odpuścić nie chce.

Przyuważyłam niedawno na forum, że wątek „chłopców trenażerowców” jest nadal żywotny i postanowiłam ostatecznie zająć w tej sprawie stanowisko – właśnie tu i teraz, a co mi tam! ;p
No więc... co to ja chciałam rzec? A, już wiem: zwisa mi i powiewa, co ludzie wyczyniają w swoich blogowych 4 ścianach, w końcu to ich osobisty kawałek podłogi, więc niech sobie piszą tylko i wyłącznie o swoich treningach, niech często i gęsto zwierzają się ze swoich porypanych stanów emocjonalnych, niech dzielą się fotami, muzą, rowerami, partnerami i czymkolwiek jeszcze sobie zażyczą ALE nie kumam wpisywania kilometrów i średnich wystanych w miejscu. Z drugiej jednak strony doświadczyłam już kilkakrotnie na własnej skórze, iż dokładnie wykonany trening na stacjonarnym potrafi wylać więcej potu i łez niż niejedna outdoorowa setunia, a że przygotowuję się do wielkiego czerwcowego wyzwania, to postanowiłam zmienić nieco profil bloga. W tym momencie ważne staje się dla mnie to,
1. ile pracowałam
2. w jaki sposób pracowałam
3. jak przepracowałam
te dni, które nieuchronnie zbliżają mnie do godziny zero, więc dorzucam Trekożera do swoich zabawek :P Mam zamiar zapisywać objętości treningów, co by łatwiej prowadziło się miesięczne „rozliczenia wydatkowe”. Chcę widzieć biało na czarnym jaki procent planu wykonuję, czy są jakiekolwiek postępy itepe itede i jeśli nawet polegnę na jucznej wyprawie, to chcę sobie spokojnie spojrzeć w lustereczko i powiedzieć, że przecież wykonałam maaaasę roboty i nie padłam dlatego, że jestem leniwy cienias, tylko wręcz przeciwnie, bo jestem walniętą pracoholiczką, która z deczka przesadziła z obciążeniami lub też miała kiepsko ułożony plan przygotowawczy. Amen.
Przez moment powiało dojrzałym podejściem do tematu– ciekawe jak długo wytrwam w swoim postanowieniu??? Tym bardziej, że wytrzmałość nigdy nie była moją mocną stroną ;p

Trening regeneracyjny – 34 minuty – przejechana całość


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
00:31 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

Na dwór na razie mnie nie ciągnie = Łaj de fak de fan yz gon???

Wtorek, 1 lutego 2011 · dodano: 01.02.2011 | Komentarze 0

No dobra, koniec opierdalania się! Mam dosyć barowania się z noworocznymi przyjaciółmi: wirusami, bakteriami, chujami-śmujami itepe. Zatem koniec moszczenia przez cały dzień dupska w pościeli, przyjmowania stosu cierpkich witaminek i raczenia gardziołka oceanem malinowych herbatek. Dziś jest wielkie finito bezsensownego stukania palicami z nudów po klawiaturze, strzelania gilami w sufit, gwałcenia kotów i tego wszystkiego co można określić mianem słodkiego miłego życia. Trzeba w końcu wziąć dupę w troki a nogi w bloki, zakasać rękawy i otrzaskać porządnie ryja mojej „najukochańszej” fumfelce: zimowej depresji. I nie ma że boli! A dzisiaj kuźwa umęczyło mnie okrutnie takie małe, zwykłe, najwyklejsze, malusieńkie pół godziny na „stakszonym treku”!!! No ale jest git, będzie kiedyś lepiej, tylko nie wolno się poddawać przez jakieś tam osłabienie pogrypowe, co nie? Tym bardziej, że domorosły trener (naczytawczy się uprzednio w skrytości wszelikiej maści arcydzieł) obadał wczoraj z wieczora ku swej uciesze a mojej irytacjones sportowe możliwości ciela mego upadłego, predyspozycje tegoż zezwłoku do zabawy z rowerem, a także wytropiwszy u niego kilkanaście pięt achillesowych, postanowił uczynić z tejże amebowatej materii organicznej materię organiczną w postaci królika doświadczalnego i ustawił mu grafik męczarni. No to do dzieła, mam nadzieję, że przeżyję i, muszę to w mordę jeża napisać, wierzę, że „co mnie nie zabije to mnie wzmocni”(siasiam fifozolów za ten wyświechtany slogan reklamowy ;p). Na sajmprzód w planie są 6 Weidera na rześki poranek lub ogrzewczy wieczorek, taksowanie regeneracyjne, treningi jazdy z wysoką kadencją (ło matko! na tym właśnie dzisiaj odpadłam w 31 minucie!!!!! ;p), raz w tygodniu siłka i nauka pompek, których nigdy to a nigdy w życiu nie robiłam, więc tylko liżę ze śmiechu podłogę przy każdej próbie podźwignięcia się/siebie/tego czegoś,co jest niby mną,a z czym wcale się nie identyfikuję (właściwe podkreślić).

I łaj de fak de fan yz gon? Usłyszałam, że między innymi trzeba będzie poprawić „nawyki myślowe”, czyli przede mną ostry trening bycia przekornym w stosunku do własnej przekory...Już teraz czuję się jak 67 pacjent Shutter Island i chyba z tej radości zafunduję sobie lobotomię.

Tjaaaa, kontrolnie przeczytałam co już nasmażyłam i nie ma co, trzeba się przyznać do dopingu. Jestem i jeszcze długo będę na ziołach, muszę uspokoić wątrobę, wzmocnić nery, podnieść ogień trawienia, usunąć stres z mięśni, a do tego wszystkiego pewiem przesympatyczny Mongoł tak mi na masażu rozhuśtał ośrodki energetyczne, że stałam się do-słownie niepoczytalna...Życie na ziołach yz kul ;p

Do następnego po(S)tu wyciśniętego!

I jeszcze jedno – Łosiu, za ten kurewski plan uczynienia ze mnie potwora ja nienawiżu Tiebia! (a w domyśle: Ajlawju! I obiecuję, że zrobię dziś 6W przed snem, ale tylko jedną, pliiiizzzzz)

Trening jazdy z wysoką kadencją - rezygnacja na 31 minucie (buuuuuu a miały być 43)


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
01:20 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

Kto wcześniej...

Czwartek, 20 stycznia 2011 · dodano: 20.01.2011 | Komentarze 0

do pracy przychodzi, temu zespół to z nawiązką wynagrodzi :) Dzisiejsza historyjka jest o tym, jak to odbiór nadliczbowych minut, podczas których zazwyczaj odbywam zacną czynność ogrzewania fotela przy biurku połączoną z tropieniem "nowości" w intranetowych systemach owocuje spektakularnym, jak na moje możliwości, rozciągnięciem czasu treningu. Nieee no, kobito, ciskałaś korbelkami aż godzinę dwadzieścia - po takim przeżyciu masz ode mnie pozwolenie na legalne samooszukiwanie w postaci rozpowszechniania informacji o tym, jakoby osiągnęłaś bajkerkowy level number -1.
Jeszcze parę tygodni i zrównasz się wreszcie z poziomem 0. Jestem z Ciebie dumna! ;p

Trening w stylu dowolnym - polało się przez 1:20


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
00:40 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

Pierdu srardu treningardu

Środa, 19 stycznia 2011 · dodano: 19.01.2011 | Komentarze 0

40 minut łysienia tylnego bontragera w Treku. Z nieukrywaną przyjemnością stwierdzam, iż zaczyna go pokrywać cudownie świetlista poświata a wszelkie nierówności niemalże zniknęły z wyznaczonej trasy. I jak tak dalej pójdzie, niebawem doprawadzimy do tego, iż będzie emanował prawdziwie boskim wewnętrznym światłem. Łole! :)

Trening fristajlowy, co by się spocić - 40 minut


Skołowałam 30.75 km (0.50 km teren)
01:33 h 19.84 km/h
Maks. pr.:34.50 km/h
Temperatura:5.0

Wreszcie jakieś realne kilometry!

Niedziela, 16 stycznia 2011 · dodano: 16.01.2011 | Komentarze 4

Wczoraj pierwsze z życiu kręgle, nawet udało się nie glebnąć na parkiet razem z kulą. Potem piwo, piwo, caaała beczka piwa...i zwyczajne niedzielne poranne dylematy jedynego, który wczoraj wieczór trzeźwym był:

Ech, tak dobrze się leży i wcale to a wcale nie chce się wstać... © KOCURIADA


O, pardon, chodziło o dylemat zgoła inszej natury:

Ojojojojoj, coraz trudniej się po plerach drapać, czas najwyższy coś z tym zrobić... © KOCURIADA


Napalony wczorajszem gadaniem o okołowyprawowych sprawach postanowił uruchomić telefoniczną sztafetę w poszukiwaniu kompanów do palenia gum, opon, tudzież oponek (jak zwał tak zwał, wszyscy już to widzieliśmy, więc jest jasne o co kaman ;p)

I nawet udało się zaspokoić hulaszcze pragnienie lubego, więc przez około 30 km była liryka, liryka, tkliwa dynamika, kacologia i sina dal. A wyglądało to mniej więcej tak:

Niektórzy to nawet ćwiczyli jezioro łabędzie z radości © KOCURIADA


Zimowy podjazdek, jak dla mnie, wymagający © KOCURIADA


Gonię i gonię i zmniejszyć dystansu nie mogę - na 2/8 jest naprawdę ciężko, więc szacunek tym większy © KOCURIADA


W końcu przyłapani in flagranti (i by użyć cytatu z Lobotomika: jak oni fajnie razem wyglądają :p) © KOCURIADA


Herbaciane rozleniwienie © KOCURIADA


I to co Koruriada lubi najbardziej, czyli jej nowa puchata koleżanka, tadaaam! :) © KOCURIADA


Konikowi znów myszki się lęgną w trzewiach, ja sama iście umęczona tymi styczniowymi swawolami i teraz pozostało mi li tylko liczyć na zdrowy rozsądek własnego rodzonego pęcherza, bo żurawiny mam już stokrotnie dość! ;p

Traska: Nowosolna - Kalonka - Borchówka - Sierżnia - Jaroszki - Moskwa - Natolin - Nowosolna

SENKS 4THE TRIP! :)
Kategoria Triki (25...55)


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
00:32 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

Wyprowadzka

Sobota, 15 stycznia 2011 · dodano: 15.01.2011 | Komentarze 0

32 minuty co się fachowo zowią treningiem wytrzymałościowym pod czujnym okiem chłopa prowadzonym aż ku upodleniu ciała. Innymi słowy był to dalszy ciąg wyprowadzki smętów z pękającej od "isziusów i rikłestów" głowy.
Na koniec katuszy usłyszałam bodajże najpiękniejszy w życiu komplement. Cytuję: "myślałem, że będzie gorzej" :)
Zawsze to lepiej rozczarować swoje rozczarowanie niż nie zachwycić swego zachwytu, dobrze gadam Łosiątko? ;p

Trening wytrzymałościowy - 32 minuty - complete


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
01:05 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

1h5min

Czwartek, 13 stycznia 2011 · dodano: 13.01.2011 | Komentarze 0

znaczy tyle co: odreagować na Taxc'ie pracowy pochód kretynizmów z trzech ostatnich dni.
Już mi lepiej.

Jazda na wkurwie - 1:05


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
01:00 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

Elemelek

Poniedziałek, 10 stycznia 2011 · dodano: 10.01.2011 | Komentarze 0

Raz wróbelek Elemelek znalazł w domu czyjś rowerek - nie za duży nie za mały, do treningu doskonały. Koniec bajki. Czas na życie, saaaamo życie, które składa się ponoć z drobnych, banalnych, powtarzających się czynności, co ilustrowałam dziś częstym i gęstym przepinaniem kulas.
Kwantyfikując ogólnie: 1h, a szczegółowo: 10 min rozgrzewki, seria ILS x5 po 55 sek, 10 min kołowrotek, seria ILS x5 po 55 sek, 10 min zawrotów głowy i 10 minut zejścia ;p
Nazwałabym ten występ pracą nad techniką, aczkolwiek z pokorą przyjmę wszelką krytykę wyczynowców obytych w temacie efektywnej pracy nad kondycją.
W sekundę zmieniłam zdanie: nie przyjmę - lubię się uczyć na własnych błędach ;p

Próba treningu - 1h


Skołowałam 0.00 km (0.00 km teren)
00:50 h 0.00 km/h
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:

50 minut na tak

Niedziela, 9 stycznia 2011 · dodano: 09.01.2011 | Komentarze 0

Zważywszy na fakt, że za oknem cały ocean kry zasranej przez psy, konie, sarny i ciul wie przez co jeszcze, zdecydowałam się na wytapianie tłuszczu w warunkach domowych.
10 min lekkiego kręcidła, 3 serie 55 sek ILS, 14 minut zwiększania obciążenia oraz kadencji, 5x 1min ILS prawa i lewa, 2 minuty szczytowania (czyli jazdy pod górę ;p), 8 minut redukcji obciążenia i kadencji = jakieś 50 minut tracenia drogocennych płynów.

No i pytam się, kiedy ten cały szit spłynie od nas do centrum miasta?????
Poczułam tęsknotę za otwartą przestrzenią...

Praca nad techniką - ILS - 50 min