avatar Jestem KOCURIADA z Łodzi - . Natenczas bikestat zajechał mnie na 32374.46 kilometrów w tym 3554.00 niekoniecznie po asfalcie. I nie jestem chwalipięta, choć z pewnością żem szurnięta! ;D Troszkę inaczej, ale nadal...o mnie:D
KOTY zaś mruczą o sobie tutaj

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Roczne wzloty i upadki:

Wykres roczny blog rowerowy KOCURIADA.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

Yogus (55...)

Dystans całkowity:16348.74 km (w terenie 1591.00 km; 9.73%)
Czas w ruchu:223:40
Średnia prędkość:22.09 km/h
Maksymalna prędkość:68.42 km/h
Suma podjazdów:56123 m
Suma kalorii:274 kcal
Liczba aktywności:192
Średnio na aktywność:85.15 km i 3h 55m
Więcej statystyk
Skołowałam 58.58 km (6.00 km teren)
h km/h
Maks. pr.:62.26 km/h
Temperatura:

Popo pogo - 8

Środa, 22 sierpnia 2012 · dodano: 01.09.2012 | Komentarze 0

Igliczna-Marianówka-Pławnica-Bystrzyca Kłodzka-Wyszki-Ponikwa-Długopole Zdrój-Poręba-Gniewoszów-Długopole Górne-Domaszków-Międzygórze-Igliczna

Przełęcze: Poręba 690m

Poranek wyglądał mało obiecująco:
Sierpniowy poranek na Iglicznej © KOCURIADA

widok na KK © KOCURIADA

widok na Kotlinę K © KOCURIADA


Dłuuugo się kotłowało, przewalało, burzami groziło, ale na szczęście koło południa można było zacząć kręcić, choćby maleńkie kółeczko.

Zafascynowani czeskim kościołem wybudowanym w szczerym polu na pięknym pagórze, pojechaliśmy sprawdzić inną inwestycję w budynek sakralny – kawiarnię Horus.
Jakżesz ja się rozczarowałam:
dom-kawiarnia-kościół © KOCURIADA


Trzeba było odreagować, ale nawet lody podawali w wersji PRL:
oddychaj głęboko... © KOCURIADA


Po takim deserze mogło być tylko gorzej.
Było :D
Podjazd ciągnął się, wił i w ogóle był pod sam koniec tak ciulowo wystromiony, że się całkiem zbuldoczyłam, a najbardziej na napis z asfaltu, któren obwieszczał „PRAWIE KONIEC :)” . Za domalowany przy nim uśmieszek to bym twórcę tego maziaja z miejsca ukatrupiła, poćwiartowała, psom rzuciła na pożarcie...

Za to z Poręby do Domaszkowa zjazd był świetny :)

... © KOCURIADA

droga przez górę © KOCURIADA

.. © KOCURIADA


W Międzygórzu postanowiliśmy z Dawidem się rozstać/rozdzielić (różne wersje krążyły po górach a tak naprawdę chodziło tylko o dokręcenie kilometrów ;P).
On samotnie śmignął pepożem, ja żółtym, przez Ogród Bajek i polankę...lecz oboje o jednym czasie trafiliśmy prosto do Figo:
Fiiiigo © KOCURIADA


Figo Fago fajny jest :)
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 94.18 km (10.00 km teren)
h km/h
Maks. pr.:68.42 km/h
Temperatura:

Popo pogo - 7

Wtorek, 21 sierpnia 2012 · dodano: 01.09.2012 | Komentarze 0

Igliczna – ppoż – Idzików – Kamienna – Nowy Waliszów – Romanowo – Ołdrzychowice Kłodzkie – Trzebieszowice – Skrzynka – Rogówka – Jaszkowa Górna – Jaszkowa Dolna – Kłodzko – Stary Wielisław – Starków – Stara Łomnica – Gorzanów – Bystrzyca Kłodzka – Pławnica – Idzików – Marianówka – Szklary – Igliczna

Przełęcze: Romanowska

Buahahahahaha, trafił się dzień wolny nie z mojej winy :P

Komuś Rysiowe procenty do głowy za bardzo uderzyły, przez co dogorywał do późnego popołudnia, czołgał się, obejmował umywalkę, poił bebzun colą, zmieniał kolory z zielonych na trupio blade...no jednym zdaniem dzień wyjęty z kalendarza :)

Ale za to następnego ranka postanowiliśmy poznać ppoż prowadzący z Iglicznej prosto na Idzików (tak zwaną dwójkę za agrafką) dzięki czemu kolejny raz niepostrzeżenie pobiłam rekord prędkości ;)

Od Kamiennej do Trzebieszowic mikro-interwałki z super perspektywą.
tory © KOCURIADA


W Trzebieszowicach krótki postój dla zbłąkanych jeźdźców. Jedynym wartościowym elementem odnowionego kompleksu pałacowego była...brama:
brama © KOCURIADA

pole © KOCURIADA

asfalt © KOCURIADA


Pierwotnym celem naszej podróży – wizyta w Kłodzku. Tuż przed wjazdem do miasta napotykamy frapujący znak:
znak © KOCURIADA


No i jak to w Polsce bywa, zamiast ptoków widzę Jego Wysokość Kota:
kot na parapecie © KOCURIADA


Pierwsze wrażenie odnośnie K jest pozytywne, widać postęp:
miasto na K © KOCURIADA

Kłodzko © KOCURIADA

city chic © KOCURIADA


Ciekawe lokowanie produktu:
przerwa na reklamę © KOCURIADA


A na koniec smaczek z cyklu „Tylko w Polsce", połączenie salonu T-mobile z dewocjonaliami, czyli jak szybko i tanio wyprosić u Świętej dostęp do internetu (wiem, bo słyszałam całą dyskusję ;P):
miejskie smaczki © KOCURIADA


Powrót na Igliczną przez podjazd smakujący niczym stare dobre wino, bo oznaczony jako 16 procent. Tjaaa, po raz pierwszy zrzuciłam z przodu na maxa (czego to umysł ludzki nie wymyśli, czego to się nie przestraszy...), a na sajm kłodziedz jeszcze tylko nowa dróżka za Bystrzycą:
głębia © KOCURIADA

droga © KOCURIADA


I jesteśmy w domu, hip hip hureeeej :D
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 67.53 km (54.00 km teren)
h km/h
Maks. pr.:65.10 km/h
Temperatura:

Popo pogo - 6

Niedziela, 19 sierpnia 2012 · dodano: 26.08.2012 | Komentarze 0

Igliczna-Droga Albrechta-Puchaczówka-Sienna-Stronie Śląskie – Wieś Goszów-szlak żółty pieszy i ppoż – Nowy Gierałtów - Bielice-czerwony szlak rowerowy-Przełęcz Sucha-Wielkie Rozdroże-ppoż-Stara Morawa-Kletno-Janowa Góra-Przełęcz Żmijowa- Lesieniec-Igliczna

Przełęcze: Puchaczówka (862m)-Przełęcz Sucha (1002m)-Przełęcz Żmijowa Polana (1049m)

No no no, kurdeczka...w końcu wiem, po co przyjechałam w góry :D

Nawet Figo dziwował się widząc jak po wczorajszym wyciągam rower z kanciapy.
? © KOCURIADA

Spokojnie koteczku, dzisiaj będzie króciuteńko. Co nie znaczy, że będzie letko. Letko to se można w górach puścić bączka.

Jedziem.

Teren tu, teren tam, teren siam. Z Puchaczówki upragniony zjazd asfaltem. Znowu ronię łzy, co niechybnie oznacza, że pomykam z prędkością powyżej 55km/h.

Potem znowu teren tu, teren tam, teren siam:
strumyk © KOCURIADA

dróżka © KOCURIADA


I tak aż do Bielic, w których zatrzymujemy się na zmarzlinę (ku mej rozpaczy bez palacinków, chlipu chlip). Przy okazji mała sesja fotograficzna agro-gospodarstwa:
okienko © KOCURIADA

chatka © KOCURIADA

widoczek © KOCURIADA


A potem…a potem było to co było, co jest i co z pewnością jeszcze nie raz będzie, czyli “teren tu, teren tam, teren siam”…

sraczka wspinaczka © KOCURIADA


Podjazdy i srazdy – no kurna żadnego wytchnienia!

Odczuwam każdy mięsień. Po raz pierwszy zaczyna mi brakować cierpliwości do własnego ciała. Dociskam je zatem na maxa, nie funduję ułatwień, nie zrzucam z przodu na najmniejszą koronkę...i cały czas zastanawiam się, czy będę musiała za to szaleństwo zapłacić ;P
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 129.24 km (30.00 km teren)
h km/h
Maks. pr.:65.19 km/h
Temperatura:

Popo pogo - 5

Sobota, 18 sierpnia 2012 · dodano: 26.08.2012 | Komentarze 0

Igliczna-ppoż do Międzygórza-Nowa Wieś-Goworów-Międzylesie-Lesica-Niemojów-Bartosovice-Niemojów-Rudawa-Mostowice-OrlickieZahori-Destne-Sedlonov-Olesnice-Zieleniec-Lasówka-Młoty-Wójtowice-Nowa Bystrzyca-Stara Bystrzyca-Bystrzyca Kłodzka- Pławnica-Idzików-Marianówka-Szklary-Igliczna

Przełęcze: Pod Uboczem (730m)

Kobiece aberracje w żaden sposób nie powinny zmieniać naszych zamierzeń – co do tego byliśmy o poranku zgodni. Powtórzę dla pełnej jasności przekazu: „o poranku” :D

Zjazd do Międzygórza już na starcie dał popalić moim ryncom i nogiom (kompletnie zapomniałam o tej przyjemności z zeszłego sezonu :P). Po opuszczeniu miasteczka było nieco łatwiej, aczkolwiek za Kocurowym Zboczem doszłam do wniosku, że muszę zrobić przegląd amorka.
tam se dzisiaj pojedziemy :) © KOCURIADA

tam se kiedyś pojedziemy :) © KOCURIADA


Taaaak, tam se kiedyś pojedziemy, ale do głowy mi nie przyszło, że nastąpi to jeszcze z tym roku (na razie o tym sza... ;D).

Polna koniczyna pachniała pod tymi wzgórkami nieprzeciętnie, więc naćpałam się prawie do utraty przytomności...
droga na Międzylesie © KOCURIADA


Nie da się nic ukryć, oddalam się od Iglicznej, a „będzie trzeba jakoś wrócić” - kołacze w czeluściach mej potylicy

Igliczna - mistrzyni tzreciego planu ;) © KOCURIADA

widać Międzylesie :) © KOCURIADA


W Międzylesiu przystaneczek na męski rzut okiem na mapę. Jako baba zaczęłam rzucać gałkami gdzie indziej. O proszę, znalazłam idealną wizualizację mego stanu ducha:
ryje, mordy, paszcze... © KOCURIADA


No tak, trzeba być doszczętnie zrytą świnią by rzucać się na podjazd z Międzylesia pod Bochniaka. Dziękowałam wszystkim świętym i wyklętym, że urodziłam się debilką. Przy okazji wspinaczki znowu postudiowałam opisy tras mtb, „tu giga, tam mega”. Jak na debilkę przystało pojechałam prosto - na Lesicę :P
I dalej jeszcze prościej, bo do Bartosovic, gdzie dobrzy bracia Czesi wybudowali kilka knajp kuszących piwem.
No to lejemy Budvar w Pension pod Hruszką w bardzo miłym towarzystwie Reksia:
czeski Maks pod Hruszką © KOCURIADA


Następnie pakujemy się na polską drogę śródsudecką. Piknie jest :D
A ten kościół to se kiedyś kupię i przerobię na chałupię:
Kostel © KOCURIADA


Po lekkich interwałkach zaczynam czuć pustkę w żołądku...głośno komunikuję ten stan, lecz komuś wiater za bardzo szumi, więc jedziemy i jedzieeeemy...

na którymś zakręcie © KOCURIADA


Wreszcie jest cywilizacja!!! Ino nie ma gdzie usiąść, bo wszystkie miejsca zajęte :( Na czekaniu zmitrężyliśmy jakieś pół godziny...i kolejną godzinę na pełen cykl konsupcyjny:
palacinky se zmarzlinou :D © KOCURIADA


Pyszne były te palacinki se zmarzlinou...jak one niesły, jak one wspomagały, jakiego pałera one dawały...na zjeździe w Zieleńcu wykręciłam ponad 65km/h i śmiem twierdzić, że bez spożycia palacinków nie byłoby tego efektu ;P

widok na Duszniki Zdrój © KOCURIADA


Power powerem, turbodoładowanie turbodoładowaniem a powrót i tak wyszedł o zmroku...

dobrej nocy horki! © KOCURIADA


Podsumowanie dnia:
Kobiece aberracje w żaden sposób nie powinny zmieniać naszych zamierzeń – co do tego byliśmy o poranku zgodni. Powtórzę dla pełnej jasności przekazu: „o poranku” :D
Teraz dodaję, że o zmierzchu także się z tym zgodzam :D:D:D
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 110.79 km (7.00 km teren)
h km/h
Maks. pr.:60.22 km/h
Temperatura:

Popo pogo - 4

Czwartek, 16 sierpnia 2012 · dodano: 26.08.2012 | Komentarze 0

Igliczna-Szklary-Marianówka-Pławnica-Bystrzyca Kłodzka-Szklarka-Stara Łomnica-Polanica Zdrój-(Piekielna Dolina)-Szczytna-Park Narodowy Gór Stołowych (Zbój)-Karłów-Łężyce-Duszniki Zdrój-Droga Dusznicka-Lasówka-Młoty- Stara Bystrzyca-Bystrzyca Kłodzka-Pławnica-Idzików-Marianówka-Szklary-Igliczna

Przełęcze: Pod Uboczem (730m)

W nocy męczą mnie najgorsze rowerowe sny o zepsutych heblach, zaś na jawie dopada mnie nagła tęsknota za futrzakami....Dobrze, że mam pod ręką różne rozpraszacze:
Figo fago :) © KOCURIADA

szachy machy :) © KOCURIADA


Plan dzisiejszego dojazdu do Szczelińca był prosty i zacny, lecz wykonanie nieco nam się pokićkało :)
Za Szczytną gubimy drogę i wjeżdżamy w bliżej nieokreślony pepoż Gór Stołowych. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tracimy cenne minuty...trochę dżi-pi-esujemy, trochę jedziemy na czuja...aż wspięliśmy się pod Zbója :D
Odtąd jest łatwiej, duuużooo łatwiej, choć stan dróg pozostawia wiele do życzenia (jedynie przez grzeczność kwalifikuję je w statystykach jako asfalt).
Park Narodowy Gór Stołowych © KOCURIADA

Za Zbójem w Górach Stołowych © KOCURIADA

Majaczący Szczeliniec © KOCURIADA

Pod Szczelincem © KOCURIADA

łąki gór stołowych © KOCURIADA


Czasu na sam Szczeliniec zbrakło, ale nie narzekam, będzie co robić w przyszłym roku ;)

Powrót szybko-wolny, przewidywalny, zjazdo-podjazdowy, czyli całkiem satysfakcjonujący :)

Po drodze sentymentalny przejazd przez Lasówkę, którą kilka lat temu Dawko rezerwował, a do której ostatecznie nie pojechał:
Lasówka © KOCURIADA

A na samiuteńki koniec wycieczki kilka kilometrów mordęgi pod górkę... Z wielkim bananem na twarzy, bo mnie turyści schodzący z Iglicznej obficie focą :)
Musiałam naprawdę wyglądać jak ufok :P

Fakt, niewielu rowerzystów kręci po Kotlinie Kłodzkiej, a pogoda przecież dopisuje...
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 79.92 km (2.00 km teren)
h km/h
Maks. pr.:55.84 km/h
Temperatura:

Popo pogo - 3

Środa, 15 sierpnia 2012 · dodano: 26.08.2012 | Komentarze 0

Igliczna-Szklary-Marianówka-Wilkanów-Domaszków-Długopole Górne-Różanka-Niemojów-Bartosevice w Orlickich Horach-Neratov-Nowa Ves-Orlickie Zahory-Mostowice-Spalona-Nowa Bystrzyca-Stara Bystrzyca-Bystrzyca Kłodzka-Pławnica-Idzików-Marianówka-Szklary-Igliczna

Przełęcze: Spalona (788m)

Piękny poranek i jeszcze piękniejszy zjazd z Iglicznej.
Na życzenie księdza rektora od M.B. Śnieżnej wyasfaltowano prawie cały odcinek drogi co, nie ukrywam, wywołuje we mnie wściekły sprzeciw...jedzie się jednak przednio, więc wywiewam z siebie gniew...
Pobudka © KOCURIADA

górki :) © KOCURIADA


Pierwszy podjazd tego dnia – Różanka. Spokojnie daję radę. Ba! Uciekam przed moim „mążczyzną” w teren :)

kom til me © KOCURIADA

ne ne ne © KOCURIADA

Ładnie było, to i koło samo mi skręciło :P

Po pierwszym piwie Bartosovicach (Mekka czeskich rowerzystów) nastąpiła orkiestra zachwytów nad widoczkami. Pagóry, łąki usiane kościołami, lasy i zadbana Nova Ves:
czesko mi ;P © KOCURIADA

Czesko nadal © KOCURIADA

czesko niebiesko © KOCURIADA


Przez Orlickie Horki wjechaliśmy do Bystrzyckich. Wszystkie znaki na niebie i ziemi zwiastują powrót do kraju:
i polsko... © KOCURIADA

polsko nadal :) © KOCURIADA


Podjazd od Mostowic na Spaloną okazuje się krótki i łagodny, za to zjazd do Bystrzcy ciąąąągnie się w nieskończoność (w przyszłym roku trzeba będzie to podjechać!:D)
Jeszcze tylko mały interwałowy przejazd przez Bystrzycę. No proszę, otworzono na rynku pierwszą pizzerię. Nie wierzę własnym oczom - są tu jakieś formy życia!!!
Bystrzyca Kłodzka © KOCURIADA

I słodko-gorzki powrót do schroniska od strony Marianówki. Błogosławię nowiutki dywanik asfaltu, ale jakżesz on mnie wkierwia...a pfe!a pfe! A pfe!
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 111.71 km (22.00 km teren)
h km/h
Maks. pr.:62.26 km/h
Temperatura:

Popo pogo - 2

Wtorek, 14 sierpnia 2012 · dodano: 25.08.2012 | Komentarze 0

Igliczna (820m)-Droga Albrechta-Sienna -Stronie Śląskie-Goszów (450m)-Stary Gierałtów-Nowe Vilemovice-Uhelna-Horni Fort-Javornik-Bily Potok-Paczków-Kozielno-Błotnica-Topola-Śrem-Mąkolno-Złoty Stok-Lądek Zdrój-Stronie Śląskie-Sienna-Droga Albrechta-Igliczna (820m)

Przełęcze: Puchaczówka (862m)-Gierałtowska (684m)-Javorowa (705m)-Puchaczówka (862m)

Śniadanko, po śniadanku małe wspinanko, a następnie mocny zjazd z Puchaczówki na Stronie.
Pusta droga, można było sześć dyszek luzacko pędzić. Szkoda tylko, że te zawijasy takie pozawijane...

W starym Gierałtowie „stary” pomylił drogi :D
Mieliśmy przez to nieco trudniejszą wspinaczkę i fun w mokrej trawie gratis. Przełęcz za to była cuudna:
Przełęcz Gierałtowska © KOCURIADA

po stronie czeskiej... © KOCURIADA


W Paczkowie mały postój na sernik z kawką na głównym rynku. Zaobserwowałam, że mieszkańcy lubią tutaj powyglądać sobie przez okna, poskradać się pod rowery i bezczelnie polampić się w talerze. Cóż, z braku laku dobry i taki lajf...czułam się jednak nieco nieswojo.

Kozielno © KOCURIADA

Przerwa na papu © KOCURIADA


Droga od Paczkowa do Złotego Stoku całkiem miła dla oczu i dla żołądka (te przydrożne śliwki, ech...), za to Złoty Stok...hmmm...

Złoty Stok © KOCURIADA

Po handelku obwoźnym
wystawa © KOCURIADA

Po wafelli
Wafella nabuzowana ;) © KOCURIADA

A także po przelotnej wizycie w Lądku
Lądek Zdrój © KOCURIADA

Musiałam wdrapać się na Puchaczówkę :D

Achtung, będzie peaniczna apostrofa:
„Och, dzięki Ci wielki przenajwspanialszy człowieku, któren żeś nie wiedzieć czemu nasmarował kope nazwisk na tym jebanym asfalcie, bo dzięki twym niezrozumiałym czynom dotrwałam do końca podjazdu!”

A na zakończenie dnia czekała na mnie w krzakach słodka nagroda:
luv luv luv © KOCURIADA


Prawdziwie końskie zaloty ;)

Tak, to był dobrze pojechany dzień :D
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 86.04 km (2.50 km teren)
h km/h
Maks. pr.:49.31 km/h
Temperatura:32.0

A piątego sierpniowego Szczecin-Moskwa na całego :)

Niedziela, 5 sierpnia 2012 · dodano: 06.08.2012 | Komentarze 0

N-Byszewy-Sierżnia-Niesułków-Lipka-Szczecin-Głowno-Dmosin-Borki-Lubianków-Wola Lubiankowska-Kalenice-Bobrowa-Trzcianka-Kuźmy-Zawady-Kałęczew-Nagawki-Koziołki-Kołacin-Bielanki-Marianów Kołacki-Grzmiąca-Buczek-Jaroszki-Moskwa-Lipiny-N

Uczta konesera :)
W niejednym miejscu chciałoby się przystanąć, nawchłaniać przyrody, natrzaskać fot, dom wybudować...

A tu tylko jeden i to przymusowy postój na stacji benzynowej w Kołacinie. Zdążyliśmy dosłownie na kilka sekund przed burzą:

Myju myju © KOCURIADA


Ponad godzinę oglądałam przedstawienie z jaskółkami w roli głównej.
Tytuł sztuki: „Wzięły prysznic i tyż nic”.
Straszna duchota do końca dnia, ale chociaż na „Prometeuszu” dopisała klima...
sam Prometeusz jakoś nie dopisał ;P
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 69.77 km (13.50 km teren)
h km/h
Maks. pr.:46.07 km/h
Temperatura:32.0

Madalenka w Rosanowie, niech się każdy o tym dowie, że to wielkie święto :)

Sobota, 4 sierpnia 2012 · dodano: 06.08.2012 | Komentarze 0

Tak się ślicznie złożyło, że akurat dziś i akurat w Rosanowie (czyli nie za blisko i nie za daleko, lecz akuracik w sam raz dla mnie :P) stacjonuje moja licealna „bratanka”.

Pomknęłam więc do niej o samiuśkim poranku wyżywając się przy okazji na „zrogaconym” Jakubie.
Jak mnie tera ten mój bydlak ciąąąąągnie pod góóóórki...
Fiuuu fiuuuuuuu, och i ach, a zdarzyło się i ojojoj ;)

Jako że jestem pierwszorzędną fanką jazdy na czuja, nie omieszkałam zgłębić mało uczęszczane okolice – zwiedziłam więcej szutrowego Zgierza niźli zakładałam, a następnie jeszcze więcej piaszczystego Rosanowa...

Ostatecznie trafiłam jednak pod właściwą bramę ;)

A tam?

A tam, przerośnięty owczar Misza, tadaaaaam :D:D:D

Po wstępnym ugłaskaniu kudłacza, podaniu sobie wszystkich łap i wzajemnym wylizaniu mord, można było z lekkim sercem wybrać się na hamak.

Wspólnego bujania w obłokach nie było końca - w przód i w tył, z prawa w lewo, z lewa w prawo...noooo, robiłam co mogłam byle tylko było chłodniej ;P
Wyłyżeczkowałyśmy przy tym połowę pękatego arbuza, zmieliłyśmy ozorami ziarno nie zawsze sensownej mowy, po czym musiałam wracać do domu, bo czas nieco gonił.

O, jakżesz mi się kieeeeerrrrwa nieeee chciaaaaałoooo (transportować tego arbuza :P)

A jednak.
Nie było odwrotu.
Zwlekłam się z bujadła i ruszyłam nazad.

Mój wewnętrzny kompas równie kreatywnie co przed południem, acz mocno leniwie poprowadził przez Malinkę, Łagiewniki, Kiełminę, Dobrą i Dobieszków, ale...nie chce mi się o tym pisać :)
Było stanowczo za gorąco na cokolwiek poza machaniem nóziami a i tak ulgi żadnej...
W taki dzień przydałby się przysłowiowy murzyn z wachlarzem :D
Kategoria Yogus (55...)


Skołowałam 56.65 km (4.50 km teren)
h km/h
Maks. pr.:40.41 km/h
Temperatura:26.0

Natolin z Jelonkiem

Piątek, 3 sierpnia 2012 · dodano: 05.08.2012 | Komentarze 0

Z pracy romantycznie odebrała mnie kuzielanka, z którą miałyśmy przemyślny plan sprawdzenia jednego konkretnego miejsca na okoliczność nadchodzącej wyjątkowej okoliczności ;)

Okazało się jednak, iże miejsce jest „zamknięte z powodu że nieczynne”, a tak naprawdę dlatego, że se właściciele wybyli na urlop.
I żeby jeszcze chociaż byli na tyle uprzejmi, by zawiadomić szacowną klientelę o terminie swojego odpoczywania nad tym Adriatykiem, rzeką Pilicą czy w pompowanym basenie z przydomowygo ogródka...ale nieeeeeeee.
Po co?
Niech se ludziska pokrążą przy obejściu, pozaglądają przez okna, podobijają dode dżwiuuuff, no niechże popilnują im interesu...
Żule jedne niedomyte (to o właścicielach) :D

Nie to nie.
Będziem pić gdzie indziej!

I owszem, popiłyśmy pod inną parasolką, w innej wsi, u innych gospodarzy, takich co na urlopy nie jeżdżą wcale...a na drugi dzień kuzielnka nie mogła się nacieszyć z tej przyczyny swym domowym porcelitem...

Cóż, shit happens ;P
Kategoria Yogus (55...)